Menu główne
  REKLAMA


  Urząd Miasta i Gminy
  Parafia
  Ośrodek Upowszechniania Kultury
  Edukacja
  Sport
  Księga gości
  Statystyki
  INFORMACJE

 

NASZE MIASTO

 

 

ARTYKUŁY

 

 

 

 

65 lat temu w Wysokiej

 

       Jest styczeń 1945r. Dzień 21 marca, niedziela. Zima tak jak tegoroczna mroźna. Tylko śniegu było nieco mniej.  Razem z ojcem poszliśmy do pracy na godzinę 800 . W niedzielę pracowaliśmy do godziny 12:00. Stary Semrau, ojciec właściciela zakładu (syn był w wojsku) chodził jakiś podniecony, nerwowy. My wszyscy też raczej udawaliśmy, że coś robimy. Stary Otto przydeptywał, chodził z miejsca na miejsce. Czuliśmy, że to już ostatnie minuty jego rządów. Wreszcie około godziny 11 00 zebrał nas wszystkich i łamanym głosem (chociaż starał się udawać bohatera) powiedział, żeby wszystko poukładać , że dzisiaj prace kończymy i że jutro już do pracy nie mamy przychodzić. A on teraz wyjeżdża i wróci za dwa tygodnie. Trochę było go nam żal, bo był to stary i uczciwy człowiek. Ale co tam. Nasze myśli krążyły już wokół czegoś innego. Na ulicach był wielki ruch. Samochody, wozy pełne Niemców uciekających na zachód, w kierunku Krajenki, Złotowa. Byli to Niemcy  spoza Wysokiej. Tym , którym skończyło się paliwo , zostawiali samochody i zabierali się z innymi. Kolejka tez całą niedzielę przewoziła uciekinierów, którzy dalej  uciekali różnymi sposobami na zachód. Miejscowi Niemcy ruszyli w poniedziałek, głównie wozami. Mróz był siarczysty. Patrzyliśmy na nich. Nie czuliśmy litości. Wiadomo dlaczego. Pamiętaliśmy wrzesień 1939r. Teraz role się odwróciły. Praktycznie we wtorek, 23 stycznia, Niemców już nie było. Zostało tylko kilku bardzo starych. We wtorek pojawił się też oddział wojska. Komenda umieściła się w rynku, tam gdzie był kiedyś fryzjer pan Borucki. Wojsko obsadziło kilka stanowisk w mieście. Ale głównie chodziło o skrzyżowanie w Pobórce (szosa do Piły i dalej). To było przez zbliżające się wojska radzieckie, silnie ostrzeliwane. Ślady tej strzelaniny były, jeszcze długo  widoczne na wielu budynkach w Wysoczce. W Wysokiej pociski uszkodziły kościół ewangelicki, budynek gospodarczy przy ul. Dworcowej i budynek przy obecnej ul. Lubińskiego. W tym miejscu zginął człowiek. Ta kanonada najbardziej nasiliła się w środę 24 stycznia. W nocy wojska niemieckie się wycofały. Ale w czwartek pojawiły się odziały wojsk SS. Tym razem ich komenda usadowiła się w obecnym gospodarstwie państwa Gurdów. Pięciu żołnierzy zginęło w walce, pochowano ich na cmentarzu niemieckim. Polacy w dzień nie wychodzili na ulice. W nocy chowaliśmy się w piwnicach. Tak minął czwartek, piątek i sobota. W niedzielę rano, 28 stycznia, jak  zawsze wyszliśmy z naszych kryjówek. Dwie rzeczy były charakterystyczne: zupełna cisza i brak wojsk SS. Byliśmy wolni. Nieco później pojawiły się wojska radzieckie. Przyglądaliśmy się sobie wzajemnie. Głównym pytaniem żołnierzy było: „kuda na Berlin” i czy daleko do niemieckiej granicy. Potem nastąpił szturm mieszkańców na niemieckie sklepy. Władze stanowił komendant wojenny ,który urzędował w budynku (obecnie mieści się gabinet dentystyczny p. Chrzanowskiej). Panował ogólny bałagan. Ludzie ciągnęli do swoich, z wysiedlonych przez Niemców posiadłości. Przejeżdżające wojsko radzieckie stwarzało dodatkowy bałagan. Szczególnie ci, którzy zatrzymywali się w mieście wręcz na kilka dni. Komendant starał się utrzymać dyscyplinę. W dużej mierze mu się udawało. Pomału życie wracało do normalności. Do 14 lutego towarzyszyły nam odgłosy walk o Piłę. Ubywało też wojsk radzieckich. Poszli oni wszyscy na zachód. W międzyczasie spalili nam mleczarnię, a wziętych pod Jastrowiem jeńców niemieckich umieszczono w kościele ewangelickim. Mijała zima. Kończyła się żywność. Władzę stopniowo przejmowali Polacy. Burmistrzem został Ludwik Gładyszewski, wójtem Czesław Jaranowski. Komendantem milicji pan Kazidruk. Kilku poległych żołnierzy radzieckich pochowano na cmentarzu katolickim, potem przeniesiono ich ciała przed obecny budynek biblioteki a później pochowano we wspólnej mogile w Wyrzysku. Pozostał tylko pomnik ku chwale Czerwonej Armii. Najpierw drewniany a potem murowany. Ten drewniany został pewnego czasu obalony. Wtedy władze nakazały wymurować nowy pomnik. 9 maja w dzień zakończenia wojny odbył się na rynku wielki wiec mieszkańców. Rozpoczynał się nowy etap w naszym życiu.

                                                                                                                                                     Marian Bohn

 


 

  Ogłoszenia
» Kupię
» Sprzedam
» Inne
  REKLAMA


  Nasze miasto
  Nasza twórczość
  Konkursy
  W obiektywie
» Galerie
» Filmy
  Download
  Reklama
Valid HTML 4.01 Transitional
Copyright by Ty
darmowe szablony